Jak podał Presserwis, zarząd wydawnictwa G+J Polska wraz z zarządem G+J International Division zdecydowały o przesunięciu debiutu luksusowego miesięcznika dla kobiet “One” z marca na jesień 2007 roku. Wydawca tłumaczył decyzję planami inwestycyjnymi koncernu Bertelsmann, którego częścią jest wydawnictwo, ale nie sprecyzował, czego miałyby one dotyczyć.
Szkoda że nie ujrzymy nowego produktu Grunera na wiosnę. Strasznie byłem ciekawy jak będzie się sprzedawały pierwsze numery (zerówka wyglądała obiecująco). A tak musimy poczekać do jesieni.. Dla wydawnictwa taka decyzja nie jest dobra. Po pierwsze świadczy, że coś złego dzieje się w koncernie. Różne domysły mogą odstraszyć potencjalnych reklamodawców. Po drugie, jeżeli magazyn ukaże się we wrześniu lub październiku, na pierwsze wyniki sprzedaży poczekamy do stycznia przyszłego roku… Debiut “One” w marcu pozwoliłby się zorientować jak miesięcznik radzi sobie w najtrudniejszym okresie wydawniczym czyli w lecie. Jeżeli wtedy udało by mu się utrzymać w czołówce magazynów luksusowych mógłby liczyć na przychylność reklamodawców, a co za tym idzie mógłby znaleźć swoje miejsce i utrzymać pozycję na rynku. A tak wszystko rozstrzygnie się dopiero w 2008 roku.
W połowie grudnia do sprzedaży trafił pierwszy numer nowego magazynu popkulturalno-lajfstajlowo-publicystycznego “Lans”. Pismem kieruje Paweł Sito. Magazyn skierowany jest do osób w wieku 19-29 lat i zajmuje się m.in. kulturą, sztuką, zjawiskami społecznymi, modą, designem i elektroniczną rozrywką. Jak twierdzi wydawca podstawowym założeniem magazynu jest przywrócenie pierwotnego znaczenia słowa “lansować”: promowanie nowych, ciekawych osobowości, o których nie można przeczytać w innych periodykach. jak twierdzi Paweł Sito - redaktor naczelny czasopisma - „LANS nie jest kolejnym pismem, które kładziesz na szafce, żeby pokazać, że jesteś na czasie. Dobór materiałów i sposób podania informacji sprawia, że jesteśmy pewni, że czytelnik zapozna się ze wszystkimi tekstami. To pismo, które czyta się od deski do deski”
Przyznam szczerze - nie rozumiem idei wydawania pism z segmentu tzw. „lifestyle”. Powiem więcej, nie wiem o co w nich chodzi, po co i dla kogo są wydawane. Mimo, że nie jestem czytelnikiem żadnych z tego typu pism, nie powinienem w ten sposób się na ten temat wypowiadać, chociażby ze względu na zawód jaki wykonuję. To prawda, ale właśnie z powodu codziennych kontaktów z tymi magazynami coraz częściej zadaje sobie pytanie: po co ukazują się kolejne, tego typu tytuły i czym się od siebie różnią? Prawdę mówiąc tych magazynów nie da się czytać, można je głównie przeglądać. Tekstów jest tam jedynie tyle co na lekarstwo, dominują zazwyczaj dziwne sesje zdjęciowe modelek – nie modelek i rysunki podobno znanych grafików. Styl jest co najmniej chaotyczny.. w zasadzie nie ma w nich stylu w prasowym tego słowa znaczeniu. Tak na prawdę każdy magazyn lifestylowy jest o wszystkim i o niczym. To takie postmodernistyczne dziecko XXI wieku w czystej postaci. Próbowałem kiedyś mojej żonie wytłumaczyć co to są pisma lifestylowe. Mimo, że bardzo się starałem nie potrafiłem przedstawić tego w jednym zdaniu. Dopiero gdy naocznie zaprezentowałem jeden z tytułów zrozumiała dlaczego miałem problem z ich opisem. Ktoś kto nie widział nigdy pism takich jak „Hiro”, „Fluid”, „A4”, Exklusiv”, Futu”, „Laif” czy „Lifestyle” nie będzie w stanie sobie wyobrazić tego gatunku literatury prasowej. W zasadzie każdą gazetę którą nie da się zakwalifikować pod żadną „normalną” kategorią, wrzucamy do szuflady „lifestyle”. I tak jest również w przypadku nowego tytułu z tej kategorii. „Lans” nie różni się od swoich współbraci niczym szczególnym. Jest taki jak wszystkie inne. Można powiedzieć, że jest typowym przedstawicielem swojego gatunku. Zapewnienie wydawcy że „Lans” nie jest kolejnym pismem, które kładzie się na szafce” wydają się twierdzeniem mocno optymistycznym. Przynajmniej na razie, gdy na rynek wyszedł pierwszy numer.