Archive for April, 2007

Reaktywacja “Ozonu”

April 27th, 2007 by Rafał Leszczyński

Reaktywacja “Ozonu” budzi lekkie niedowierzanie. Tytuł ten na dobre pożegnaliśmy w zeszłym roku i wydawało się, że nikt już nie będzie miał odwagi podejmować prób wskrzeszenia tego czasopisma. Najwidoczniej nie doceniliśmy Point Group. Wydawnictwo to zaczęło specjalizować się w reaktywacji (reanimacji) upadłych magazynów (”Machina”) i dążących do upadłości (”Film”). Teraz przyszedł czas na jeszcze większe wyzwanie.

Aby tytuł ten mógł funkcjonować na rynku i przynosić zysk, Point Group musi na pewno zmienić jego koncepcję, tak aby magazyn pasował do polityki wydawniczej i nie kojarzył się ze swoim poprzednikiem . Prawdopodobnie zostanie zmieniona grupa docelowa (młode osoby z dużych miast) i sam charakter tytułu (dominować powinna tematyka lifestylowa). O powodzeniu przedsięwzięcia na pewno będzie musiał zdecydować nowatorski pomysł wydawniczy oraz kierunek w jakim ten tytuł będzie ewaluował. Bez tych czynników magazyn jest skazany na klęskę.

Pierwsze urodziny “Dziennika”

April 18th, 2007 by Rafał Leszczyński

„Dziennik” wszedł z impetem na rynek prasowy w kwietniu 2006 i spowodował lekką trwogę wśród wydawców gazet codziennych. Bano się, że zagrozi on pozycji największych dzienników: takim jak „Gazeta Wyborcza”, głównie poprzez niską cenę egzemplarzową. Obawy były tym większe, ponieważ ten sam wydawca wprowadził na rynek trzy lata wcześniej „Fakt”, który stał się liderem w sprzedaży. Stąd po debiucie „Dziennika” „Gazeta Wyborcza” obniżyła cenę, a w ślad za nią poszły inne gazety, np. „Życie Warszawy”, oraz niektóre dzienniki regionalne. Mimo tego dziennik Axla nie spowodował większej rewolucji wśród gazet ogólnopolskich.

„Dziennik” odnalazł się i zadomowił na rynku wydawniczym. Stał się nie tyle konkurentem „Gazety Wyborczej”, co pewną alternatywą dla wcześniej wydawanych dzienników opiniotwórczych. Czy odniósł sukces? Moim zdaniem tak, gdyż, mimo że nie pokonał swojego bezpośredniego konkurenta – Wyborczej – utrzymał się na wysokiej, trzeciej pozycji w segmencie trudnym i wymagającym dużych nakładów finansowych (średnia sprzedaż oscyluje na poziomie przekraczającym 200 tys. egz.).

Przez ostatni rok wygląd „Dziennika” nie zmienił się w znaczący sposób. Szata graficzna pozostała bez zmian, ostatnio dokonano jedynie drobnej modernizacji pierwszej strony. Zdecydowanie widać, że polityka wydawnicza podąża w innym kierunku niż np. „Gazety Wyborczej”. „Dziennik” w przeciągu roku nie zdecydował się na rozwinięcie wydań lokalnych (istnieje jedynie mutacja warszawska) i na razie nic nie wskazuje, aby miało się to zmienić. Jest to zapewne przemyślana decyzja wydawnictwa, żeby nie angażować się w ryzykowne przedsięwzięcia, które z góry skazane były by na niepowodzenie. „Dziennik” przez ostatni rok ostrożnie podchodził do kwestii dodatków tematycznych. Dopiero w tym roku  zaczął w nie inwestować - wzbogacił się o suplement o nieruchomościach warszawskich i jak na razie mało udany magazyn Pret-a-Porter. W ostatnich dniach pojawił się dodatek „Praca Rozwój Kariera”, który ze względu na ten sam dzień wydania (poniedziałek), będzie konkurować z „Pracą” Gazety Wyborczej. Być może w tym roku rozpocznie się większa rywalizacja pomiędzy dwoma dziennikami.

Mocną stronę „Dziennika” stanowi jego szata graficzna. Gazeta jest na tyle przejrzyście zaprojektowana, że czytelnik w łatwy sposób może dotrzeć do interesujących go informacji. To, co przykuwa również uwagę to oryginalny piątkowy dodatek „TV Kultura”. Stanowi on przykład umiejętnego połączenia dodatku telewizyjnego z recenzjami i opisami wydarzeń kulturalnych tygodnia.

„Dziennik” powinien iść dalej tą samą wyznaczoną ścieżką. Wydaje mi się, iż w najbliższej przyszłości wydawca nie będzie wprowadzał znaczących zmian w tym tytule. Sprzedaż powinna utrzymać się na podobnym jak dotychczas poziomie, ale raczej nie będzie wzrastać. Na pewno do jesieni, kiedy ma powstać nowy projekt Polskapresse, „Dziennik” nie musi obawiać się utraty czytelników i braku zainteresowania reklamodawców.

Pierwszy rok obecności „Dziennika” na rynku pokazał, że mimo ciągłego spadku czytelnictwa i zagęszczenia tytułów, można stworzyć interesujący produkt, który przykuje uwagę. Z jednej strony nie jest on bardzo ambitny i przeznaczony dla wymagającego odbiorcy, z drugiej zaś nie jest prostym, łatwo sprzedającym się towarem.
Po prostu gazeta środka. I w tym tkwi jej siła.